dymitrmysli

Ja o tym i tamtym

Wpisy w kategorii: społeczeństwo, mecz

Pa kupa

7 komentarzy


http://wpolityce.pl/artykuly/38310-pozwolcie-nam-krzyczec-czyli-w-sprawie-dr-ksiazka-zuzanna-kurtyka-do-lekarzy-z-lpr-jak-mogliscie-zyc-spokojnie-wiedzac-ze-to-wszystko-klamstwa

Długo nie pisałem, ale różne czynniki zaistniały w moim życiu i musiałem zebrać myśli, które się trochę porozbiegały.

Pa kupa – tytuł zaczerpnięty z jednej wypowiedzi mojego 2 letniego synka, żegnającego w sposób emocjonalny różne rzeczy znikające w oddali. Tytuł oddaje to do czego teraz doszedłem

PA KUPA= ROZLICZENIE

Wywiad – Nie będę pisał dlaczego? i po co? Ci co zrozumieli – chwała. Ci, którzy mnie oskarżają, oczerniają, wyzywają- nie żądam od Was zrozumienia, znaczy, że nie jesteście z mojego świata i Pa, obyśmy nigdy nie musieli się spotkać.   Oskarżono mnie o zdradę tajemnicy lekarskiej – niestety zrobili to ludzie, którym ufam, szkoda, że tak się stało, ale… mają prawo do swojego zdania. Tak ,żałuję,  że z nimi wcześniej nie porozmawiałem, ale i tak bym zrobił to co zrobiłem. Nie oskarżyłem ich, nie mówiłem o nich, ich przeżycia zostawiłem im. Chyba, nie zasłużyłem na tak bezpośredni atak.

Dopiero publikacja zdjęć z sekcji jest jawnym naruszeniem wszelkich praw etycznych. Czy moi drodzy koledzy nie powinniście wydać oświadczenia?

Nie uważam, żebym sprzeniewierzył się kodeksowi lekarskiemu,  nie zdradziłem szczegółów,  widocznie ludzie  nie rozumiejąc kontekstu chcieli się doszukać takowych i mnie oskarżyć, bo… mam inne zdanie, bo wierzę, że nie można milczeć w tak ważnych sprawach.  Pewnie … było drastycznie i miejscami brutalnie, ale tam nie było łąki i  fiołków… Jak mam opisywać rozpacz, mrok i tragedię? Dlaczego mam nie mówić o ludzkich uczuciach ? Czy ludzie mają tylko słuchać serialowego pitolenia? Nie jestem bawełniany. Jestem lekarzem ( na co dzień obcuję z ludzkimi dramatami, ludzką duszą, która często jest zagubiona,  zraniona cierpieniem)  i dlatego mówię o śmierci, dlatego dałem znać rodzinom , że chcę mówić o ich zmarłych, to według mnie jest zawarte w kodeksie etyki lekarskiej…- rodziny mają prawo wiedzieć – nasze człowieczeństwo zobowiązuje do dawania świadectw, moje człowieczeństwo zobowiązuje do pomocy drugiemu.. zawsze, nawet na granicy norm społecznych.

Tylko dlaczego zrobiłem to przez media?… Bo chciałem dotrzeć do wszystkich, wybrałem nie Wprost, tylko Magdę i nie interesowało mnie to gdzie ona pracuje, nie to się liczy …, I … do niektórych trafiłem, wiele dała mi wypowiedź Pani Kurtyki – link powyżej.Ta wypowiedź jest kwintesencją moich rozmów z różnymi ludźmi, którzy mają podobne zdanie. Jednego tylko nie mogę zapomnieć – nie jesteśmy plemieniem żmijowym, jesteśmy ludźmi, każdy z Nas miał inne powody żeby milczeć. Ja doszedłem do tego, że chcę Krzyczeć jak w tytule artykułu Pani Kurtyki. Oni nie chcą i to jest ich święte prawo.

A z mediami jest jak ze Stadionem Narodowym -  zasunąć dach w słoneczny dzień, a w burzę zostawić otwarty, a murawa jednomeczowa i bajoro.  Zero koncepcji .   Temat nie chwycił ( ktoś nie chciał żeby chwycił) – forgot about it, zajmijmy się kogo dziś pobił Maserak. Dno.  Dobrze, że w moim życiu zaistnieli Rigamonti – jeszcze wierzę w misję dziennikarską.

A syf wychodzi, pełznie i atakuje…. i nadal wielu przechodzi obok

Więcej o Smoleńsku nie będzie

Widelec

3 komentarzy


http://sport.interia.pl/klub-legia-warszawa/news-burzliwe-derby-warszawy-zyleta-zostanie-zamknieta,nId,636788

Poniedziałek, kolejny…. Zimno

I jak tu się nastroić na ten tydzień, jeśli zaspanym okiem sklejonym snami o potędze spojrzałem w grafik?

144 godziny ciągłej pracy – z dyżuru na dyżur przerywane jedynie drogą między , a że zimno to jeszcze MIERNE ekwilibrystyczne zdolności motocyklisty w temacie wycierania nosa w kasku powodują dodatkową traumę.

Piątkowa noc – szpital – Ostry dyżur chirurgiczny w dzielnicy Żoliborz. Po meczu derbowym wk… jak nie wiem co szykowałem się na Krawiecką Noc – rozbite łby ganiających się małp – uciekających Polonistów przed hordą Legionistów, a potem w drugą stronę. A tu… niespodzianka, na Żoliborz nie dotarli – wszytko wchłonęło Śródmieście

„Tramwajem jadę na wojnę, tramwajem z przedziałem: ‚nur fuer Deutsche’,
Z pierwszo-sierpniowym potem na skroni, z zimnem lufy Visa w nogawce spodni.

Siekiera, motyka, piłka, szklanka,
biało-czerwona opaska moja – opaska na ramię powstańca.

W kieszeni strach, orzełek i tytoń w bibule,
Ja nie pękam, idę w śmierć ot tak – Na Krótką Koszulę”… (cytat Lao Che)

I wtedy właśnie około 6 rano pojawił się WIDELEC.

Widelec  lat około 30 , który pierwszy raz w życiu trafił do doktora. Chwała Widelcowi

A widelec jak to widelec uśmiechnięty, rzekłbym wyszczerzony , dumny ze swojego dokonania, mający w dupie to, że jest 6 rano, nabuzowany. On wykonał swoją powinność, zaatakował.  A wiadomo największe bitwy wygrywa się rano póki przeciwnik się jeszcze nie obudził. A historia tej potyczki była krótka – jeśli ktoś tzw posiadacz widelca ( Władza) chce go na siłę zamknąć w myjącym pudle, odciąć od świata, to on będąc przedstawicielem narodu od lat walczącego o swoją niezawisłość, niezależność i wolność poglądów musiał dziabnąć uzurpatora. Anarchista.

Uzurpator- Władza, posiadacz przedstawicieli, palców – Wojewody z biurem, lat około 50, szpakowaty z bezmyślnym wyrazem twarzy.

Ja – znalazłem się przez przypadek  na końcu tego łańcucha zależności politycznych między Widelcem a Władzą  – przedstawiciel sił porządkowych – wróg Widelca – gazownik, nożownik, człowiek z nitką, przeciwnik bezładu i rzeczy, które nie wyglądają naturalnie – patrz zdjęcie. Po krótkiej acz kwiecistej wymianie zdań z uzurpatorem i jego przedstawicielem – czytaj Palec – Kciuk ( Wojewoda) i ustaleniu paru faktów – Kto zaczął?, Jaki był powód zaczepki?, Jakie podjęto środki zapobiegawcze ?  zabrałem się do oddzielania zbuntowanego osobnika od strefy VIP. Przecież muszę pomagać władzy

Z nastawieniem, że ten dyżur miał przebiegać pod dyktando walki ze skutkami ” II Powstania Warszawskiego” zapoczątkowanym przez niewielki zatarg kibiców Legii ze służbami porządkowymi, z tym większą zaciekłością ( czerpiąc ze wzorców zachowań Policji podczas derbów) rzuciłem się na rzeczonego osobnika z metalem na zębach. Żeby władzy było lżej nieco ją znieczuliłem, bo na trzeźwego trochę uciekała i dokonałem aktu agresji. Widelec się  bronił, nie chciał puścić, ale dałem radę – jeknął tylko – za co?. Zadowolona władza po założeniu kompresu na bolącą głowę oddaliła się nie dziękując za pomoc… trudno w końcu jest władzą.

Zostałem z Widelcem sam, żal mi się go zrobiło, bo nagle stracił cały rezon, leżał sam bez kumpli, gadać mu się nie  chciało. Polałem spirytusu, no bo jak tak gadać bez zapojki, nawet wytarłem mu pysk, zagaiłem.  Przeprosiłem za przemoc, ale przed władzą trzeba  się pokazać od najlepszej strony – wydaje się że zrozumiał. Sam stwierdził, że od lat zajmuje się psychologią tłumu  i się wciągnął w tą całą walkę o równość wolność i niepodległość, tylko…. Za dużo pojawiło się grup, za dużo przywódców buntu i ideały gdzieś uleciały, zostało mordobicie, demolka, nawet śpiewać im się nie chce patriotycznych pieśni.. O kant dupy.

A jego atak to akt desperacji, wyraz buntu wobec zaistniałemu marazmowi – On chciał być jak  Ryszard Siwiec gdy palił się na Stadionie Dziesięciolecia. A atak na wojewodę?  Zawsze wybiera się najsłabsze ogniwo systemu,  największego cymbała, bo takich najłatwiej wyprowadzić z równowagi.

Zaprzyjaźniłem się z Widelcem i zabrałem go do domu, bo będę miał z kim pogadać przy kieliszku. Całkiem niezły z niego Koleś – zupełnie inny niż piszą o takich w gazetach. Teraz jeździ ze mną na dyżury – sam chciał.

Dwa dni after

1 komentarz

Jako że jest to mój pierwszy wpis  na bloga więc z góry przepraszam za śmieszności, niedomówienia, błędy, sprzeczności, głupoty i inne tym podobne.

Dwa dni after – 2 dni po mega turbo zajebistym koncercie na Narodowym Płaszczadzie – Coldplay. Kto był ten wie, kto nie był niech szuka w sieci, bo warto było obejrzeć. nie chodzi o sam zespół, choć się przekonałem i polubiłem ale o spektakl. Konkluzja – jak drużyna narodowa nie może tam Coldplaya puści.

Emocje w rodzinie – bachorkom szczeny opadły, żonce też ale się nie przyznaje. Ale…. miłość wyniesiona z domu do Iron Maiden …  jak to mój syn Piotr – Pierwszy Prince after King stwierdził: Jakby Ajroni przyjechali to by tę budę znaczy stadion roznieśli.

Ale pomimo rzeczowej konkluzji  Młodego nadal mam w głowie błyski kolorowe światełka i radosne pląskanie – ale to chyba od urodzenia

Dzisiaj kolejne artystyczne doznania – DERBY WARSZAWY. Kolejne. Oby KIBOLE dali radę, znaczy stworzyli spektakl prześmiewczy, kpiący, wyrażający niechęć wobec narosłej nagonki wokół kibicowania, gdzie Państwo w rozsypce a debile zajmują się niewłaściwym zamocowaniem gniazda dla prowadzącego doping, niechęć dla PZPN i Pana L który ośmiesza się na każdym kroku.

Żeby było kolorowo, głośno i świetliście stąd Coldplay na wstępie

Dzisiaj podczas jazdy mutocyklem do pracy – 40 minut Warszawa-Wyszków  wpadła mi myśl , że doktorzyna jak ja jest kibolem i że mnie to wcale nie bulwersuje i nie stresuje, ale wręcz przeciwnie napawa dumą. I jeszcze co gorsza z własnych dzieci zrobiłem kiboli. Wg Tusk Vision Network ( TVN) i Wybiórczej jestem bandytą i to w dodatku recydywistą a nawet prawie zboczeńcem bo dzieci wciągam. Fuck me…

Definicja: kibol -człowiek, któremu babcia dzierga szaliki i kupuje dresy, koneser broni białej, w szczególności kijów bejsbolowych, a także tasaków i kastetów. Bardzo często fan sportów ekstremalnych. Inaczej zwany kibicem alternatywnym lub bardziej wylewnym. Człowiek bardzo uczuciowy, głeboko przywiązany do macierzystego klubu, przy tym niezwykle wykształcony (szczególnie w sztukach walki), kwiat polskiej młodzieży i świetlana przyszłość naszej rodowitej inteligencji. Lubi wyrywać krzesełka stadionowe, czym demonstruje swą siłę – im więcej krzesełek, tym większy z niego kibol. ( zaczerpnięte z nonsensopedii) . Obraźliwe – pewnie , ale niech się obrażaja Ci którym Bozia nie dała atrybutu urody w postaci… głowy.

Pewnie – w kabarecie trza się śmiać nawet z siebie, kto się nie śmieje sam z siebie jest nieszczęśliwy ,ale jest małe ale….

Dlaczego Ja i moje dzieci jesteśmy przedmiotem walki wyborczej, dlaczego Pan T, Pan K. pan Chuj Go Wie wykorzystuje moje przywiązanie do Legii, moje jestestwo, moją próbę wychowania dzieci przez pokazywanie im różnych aspektów życia – nawet ciut ekstremalnych. Dlaczego jakieś patafiany zza biurek ( zakompleksione móżdżki) wydają zakazy, nakazy,rozkazy i zamykają stadiony uniemożliwiając przeżycie czegoś innego niż  wydanie Faktów w TVN.  Idąc dalej tym tropem niech zamkną kina dla Kinoli, teatry dla Teatroli, opery dla Operoli, zlikwidują autobusy dla Mieszczoli…

jedno jest pewne ; Czy Ci czy Tamci jak dochodzą – do rządów ( nie w łóżku – bo kompleksy wywołuja impotencję) zaczynają srać ze strachu – przed swoim społeczeństwem, bo a nuż widelec ktoś gdzieś się zbierze i Krzyknie – Wolność dla Psich Kup na Trawnikach i system padnie.

I właśnie po to chodzę na stadion, żeby spotkać ludzi którzy mają (Po młodzieżowemu) wyjebane na system , nienawidzą demagogii, pustych słów, pierdzielenia , ludzi zniżających się do rynsztoka byleby być przy korycie nawet jeśli inne wieprze w tym samym czasie dymają ich w dupy. A przy tym się cieszymy jak małe dzieci jeśli wyjdzie coś innego śmiesznego na co nie ma dictum od strefy VIP.

STADION PRO PUBLICO BONO – NIECH SIĘ NIE SPEŁNI WIZJA ROKU 1984 ORWELA

Definicja: Kibol wg Książka – od lat chodzi, śpiewa, drze ryja, czasem pierdyknie wyzwiskiem skierowanym do …. głównie własnych piłkarzy,  świetnie się bawi,  rozmawia, komentuje, umie odczytać treści wywieszane na przeciwległej trybunie ( Żyleta) jako ironiczne, prześmiewcze, krytyczne wobec zastanego stanu w Państwie, ma własny osąd i umie go bronić, podziwia wysiłek ludzi tworzących oprawy, nie neguje piro jeśli sa kontrolowane – BO TO JEST WROŚNIĘTYM ELEMENTEM KAŻDEGO STADIONU. Ogólnie chodzi na stadion po to aby: obejrzeć mecz, spotkać się z kumplami, pójść z nimi na Bro, albo wrócić do domu do cycka jeśli jest późno a dzieciaki maja rano szkołę. ALE  IDIOTÓW CHODZĄCYCH TYLKO I WYŁĄCZNIE PO TO ŻEBY ZROBIĆ DYM  chciałbym  sprzedać kopa w dupę – BO ONI NIE ROZUMIEJA, NIE KMINIĄ, A DAJĄ POŻYWKĘ DLA NP… programu Ukryta Prawda.

Dobra koniec politykierki

Zara na motur – dom- obiad- szalik-dzieci- buzi na dowidzenia i na stadion

w Łikend relacja ze stadionu albo jeszcze inne myśli


  • RSS