Mamy Franciszka – Trzymam kciuki za rozbijanie skostniałości i naleciałości, za zburzenie negatywnego wizerunku Katola. Niech duch Karola opiekuje się Frankiem.
Idzie wiosna , idzie odnowa, może Ci którzy negują z powrotem uwierzą, że wspólnota wiary jest potrzebna do zwykłego życia, może ludzie którzy uważają się za wielkich filozofów i znawców od wiary nie mając ku temu kompetencji i sczerniałą od spodu duszę zostaną strąceni z piedestału, przestaną świadczyć usługi społeczeństwu ( eksperci Niusłik, TVN24, i innych mejnsrimów, lyberały , oświeceni, wyznawcy gumowego, Urbanowego porządku świata)
I ci znawcy , nagle gremialnie pojawili się w TiWi 1 minuta po dzwonach na placu Swiętego Piotra i zgodnym chórem pieją, że nadszedł mesjasz, który zmieni Kościół ( ale na jaki? – tego już nie precyzują, bo nie mają pojęcia co się za Kościelnymi drzwiami dzieje, wstyd przecież iść na mszę) aleeee -beee UWAGA jest konserwatystą, zostało to zbadane, więc gejo-lesbijko-trans-tęczowi liberałowie macie powód do obaw, Wasz obraz XXI wieku runie -1.2 mld radosnych KATOLI nadchodzi ).
Zacznie triumfować piękno rodem z Asyżu i to jest ta reforma drodzy eksperci. I się za to modlę, bo na razie XXI wiek wywrócił się do góry nogami, a na naszym podwórku widać to dobitnie… Grodzko, Biedroniowato, Palikotowe esyfloresy wspierane przez Liso-Michnika.

 

Dołączam do walki o W– nie mam już Fakbuka, więc na blogu. Hajdarowicz oddaj W Polakom. W jak Wolność : myśli, poglądów, własna, prasy. Wiem Hajdar, że będzie Ci trudno, bo posiadacz T jak Tusk rozkazuje. I wiesz co Hajdarowicz zabieram Ci H i dodaję C (jak Ci.a) przed i wychodzi Ch.j – pograj sobie w wisielca.
Bracia Karnowscy trzymajcie wartę, miałem okazję pod moim domem uścisnąć rękę jednemu z Was i J.Jachowiczowi i potwierdzam oby tak dalej. Młoda Polska czuwa.

 

A teraz najważniejsze – reforma Państwowego Ratownictwa Medycznego. Ostanio się wzięli Tuskobuski, bo im PiAr spadł.. Wezwali na pomoc miecze – Owsiakomiecze
10 lat już tyram w tej iluzji Ratownictwa i o dziwo radzę sobie pomimo tego, że Sodoma i Gomorrra. Ani standartów, ani procedur, tylko kasa kasa kasa.
Ale po kolei … wyjaśniam jak to wygląda. Żaden Owsik nie będzie mnie reformował i szkolił… bo nie ma o tym pojęcia.
System Ratownictwa Medycznego – Szpitalny Oddział Ratunkowy + Zespoły Ratownictwa Medycznego (zespoły podstawowe z ratownikami medycznymi i zespoły specjalistyczne z lekarzami systemu)
W 2003 roku pełen wiary i nadziei rozpocząłem specjalizację z Medycyny Ratunkowej.
System ratownictwa kiełkował, nikt nie wiedział jak ma wyglądać, ,więc czułem się jak przodownik, miałem się uczyć zawodu i być jednym z ważnych ogniw.
A tu…dupa, zostałem( liśmy) wydymani, z przodownika zostałem parobem. Dopiero teraz jaśnie Państwo będzie reformować ,a system gnije od dekady. Zginęła dziewczynka przez nieudolność, debilizm, ale nie dyspozytora, lekarza, zginęła przez debilizm włodarzy, którzy dopuścili do rozkwitu takiej patologii

SOR – Szpitalny Oddział Ratunkowy mający być wizytówką szpitala, lekarze pracujący na nim mieli zarządzać, kierować pracą w sytuacjach nagłego zagrożenia życia ( Trauma Team), dowodzić jak generał na polu walki o życie pacjenta. Zostali jednak sprowadzeni do roli cieci-sprzątaczy upychających pacjentów po Oddziałach, zostaliśmy znienawidzoną kastą wśród kolegów lekarzy na innych oddziałach. Do tej pory nikt z kasty wraczy nie traktuje Nas poważnie. Takie konowałki – tu liźnie tam liźnie, a w sumie nic nie robi, bo masować klatkę piersiowa to każdy umi. I mają rację, na niejednym SORze pracowałem, pracuję , moja rola sprowadza się do telefonisty.
Diagnostyka, badania , RATOWANIE ŻYCIA … z czym do ludzi – diagnozować nie mogę bo kasa, bo SORy są niedochodowe, a oddziały przecież nie przyjmują nie zdiagnozowanego pacjenta z SORu – ile już wojen stoczyłem z lekarzami dyżurującymi na oddziałach, komedia, cyrk na kółkach.
Przepraszam bardzo – ja mam uratować życie będące w bezpośrednim zagrożeniu, przeprowadzić ultraszybką diagnostykę urazową, zabezpieczyć pacjenta, żeby nie zginął nim trafi na specjalistyczny oddział.
Od diagnozowania chorób przewlekłych jest oddział szpitalny, SOR ( z definicji) segreguje, tutaj ratuje się życie, a jak się uda to pacjent przekazywany jest dalej– swoją wiedzę mam wykorzystać do szybkiego wykrycia stanu zagrożenia życia, tego wymaga ode mnie moja specjalizacja. Diagnosta pracuje na oddziale. Ale niestety rzeczywistość jest inna:
Warunkiem przyjęcia na Oddział stało się przeprowadzenie pełnej diagnostyki, bez tego wielka obraza ( po co dyrekcja ma się czepiać lekarza na oddziale ,że wykonuje dużo badań, skoro te same badania może wykonać konował z SOR-u i on zebrać joby : i tu taki Książek słyszy od dyżuranta np. z neurologii: Panie doktorze jak Pan śmiał przyjąć pacjenta bez wykonania rezonansu… ( a Książek sobie pomyślał rzucając mięsem na lewo i prawo: niedługo SOR będzie diagnozował choroby genetyczne). Tylko jeśli pacjent ZOSTANIE w szpitalu to koszt idzie za nim, i to jest dobre więc wszystko jedno kto mu zleci badania (to Wy drodzy koledzy z oddziałów jesteście do badań specjalistycznych). Jeśli zostanie…
Dyżurant z oddziału myśli dalej: skoro nie mam miejsc to po co mam dostawać zjeby od szefa, ze zapełniam oddział skoro mogę kazać wykonać badania na SOR, a ja sobie pójdę i skonsultuję i oczywiście napiszę ,że pacjent nadaje się do leczenia w przychodni, że niepotrzebny jest mu oddział – ja im nawet napisze jak leczyć.. Ha ha ale jestem cwany.
I przychodzi 8:00 koniec dyżuru sorowiaka i od dyrekcji się niesie:
Jak Pan Panie doktorze mógł zlecić tyle badań ( ile razy to słyszałem? – milion) – Wie Pan ile to kosztuje – następnym razem koszty pokryje Pan z własnej kieszeni… – Ile tych troponin???? – ( dla nie wiedzących – marker martwicy mięśnia sercowego – zawału) – żeby potwierdzić zawał ( jeśli EKG jest prawidłowe, a wystąpił ból wieńcowy) trzeba zrobić to badanie dwa razy
Tomografia głowy – Czy może mi Pan wyjaśnić dlaczego Pan wykonał tyle tomografii, dlaczego ten pacjent poszedł do domu po wykonanej tomografii?? – przecież była mowa tomografia = hospitalizacja – znów koronne pytanie dyrekcji. Ale jak tu do jasnej cholery nie wykonać skoro przywieźli mi nieprzytomnego, co z tego, że pijany, ale czy ja mam wziąć za niego odpowiedzialność wypuszczając do domu, czy jestem Alfą i Omegą, skąd mam wiedzieć, że w głowie nie ma pięknego krwiaka…. A tu ups, tomografia czysta, idź Pan do domu i więcej nie pij…– po co mam obarczać podatnika kosztami hospitalizacji za dobopacjenta? Tak wiem szpital dostanie kasę za Pana z NFZ, ale do tego NFZ to kasa idzie z mojej i twojej kieszeni.
Tomo – około 250-300 PLN wykonana z wolnej ręki , dobohospitalizacja O/chirurgii– (co najmniej 2-3 dni)- 2-3x 210 PLN + 200 PLN za procedury wykonane wliczając tomografię.

Inny kluczowy przykład:
Pacjent po reanimacji – oddycha maszyna, serce ledwo pipi często stymulowane przez aparat, pobyt na SOR już druga-trzecia doba, dlaczego nie jest na OIOM – bo brak miejsc. Wykonuję telefon do koordynatora miasta – lekarza zawiadującego ruchem pacjentów wożonych przez karetki- pytam doktorze czy gdzieś w mieście są wolne łóżka intensywnej terapii?.. Przykro mi nie ma – kolejna doba pobytu na SOR, ironia… SOR – czy jest to oddział predysponowany do takich pacjentów? Nie, Czy ja jestem anestezjologiem – intensywistą? Nie. Where are you Panie Ministrze? Brak specjalizacji z intensywnej nadrabiam doświadczeniem z frontu.

Doba pracy na SOR w Warszawie – karetka za karetką, karetka za karetką – wszystko – od wypadku, pacjenta po reanimacji po szum w uszach od miesiąca – ¾ pacjentów nie wymaga hospitalizacji. Life. Lekarz dyżurny pyta, dlaczego, po co? Odpowiedź Ratowników – bo kazali wozić wszystko- (dyrektor), bo jak będzie chociaż jedna skarga to wyp… z pracy.
½ pacjentów to skierowania z POZ – przychodni, zlecenie przewozu ze skierowaniem od lekarza rodzinnego. Zbierając skierowania z 10 lat mojej pracy nasuwa się jeden wniosek – SOR jest wysuniętą placówką diagnostyczną dla lekarzy rodzinnych. Schemat prosty – Lekarz rodzinny ma 8-10 PLN za pacjenta z NFZ z czego część pieniążków ma poświęcić na jego diagnostykę, ale po co wydawać kasę ? Przecież jak diagnostykę wykona SOR-szpital to ja zaoszczędzę. I limit ryczałtu dobowego przyznanego na SOR ( w dużym szpitalu)– w Wawie około 20 tys/dobę wyczerpuje się w 10 godzinie pracy SOR. I kółko się zamyka. Gdyby jaśnie oświecony Pan minister sprawdził ile pacjentów ze skierowaniami z POZ rzeczywiście jest hospitalizowanych na oddziałach to może przejrzałby na oczy .Ile kasy byłoby zaoszczędzone gdyby POZy robiły to co mają robić. Panie ministrze Czy tak trudno skminić dlaczego SORy są niedochodowe? Bo pracują jako przychodnia!!!!!! Lobby lekarzy rodzinnych robi krecią robotę. Gdyby lekarz POZ zaczął diagnozować i leczyć tak jak powinien to szpitale nie byłyby przepełnione. Ja wiem społeczeństwo się starzeje, ludzie chorują, ale naprawdę większość chorób da się leczyć w domu. A może to brak wiedzy? A może to strach przed podjęciem ryzyka? LENISTWO?
Uciekłem z Warszawy. Nastałem w szpitalu powiatowym. Szefuję SORowi. Inni ludzie, wszystko z głową, pojedyncze przypadki głupoty i niekompetencji. I o dziwo SOR potrafi przynosić dochód, POZ poza pojedynczymi przypadkami działają, większość skierowań kończy się hospitalizacją. Da się.

 

W ramach wykonywanego zawodu zdarza mi się też pomykać w karetce jako lekarz systemu.
Na początku mojej pracy jeszcze nie byłem lekarzem systemu ( to określenie pojawiło się później) . Zwykły lekarz – najpierw zespół wypadkowy ( kiedy nie było jeszcze wysypu ratowników medycznych) ,a po kilku latach lekarz ERKI – łoł cieszyła się ma dusza bo to była nobilitacja, trafiłem w TO grono – Coperfieldów wyrywających ludzi z ramion czarnego. To wśród nich znalazłem inspiracje.
I przyszła ustawa o Ratownictwie – największy Szit jakie mogło wymodzić nasze Państwo.
Zlikwidowano zespoły wypadkowe z lekarzem: zlikwidowano zespoły lekarskie jeżdżące do zachorowań ( tych zwykłych – gorączka, kaszel, bolenia wszelkie).
Potworzono zespoły podstawowe z ratownikami medycznymi : na początku sanitariusze przeszkoleni w 2 letnich szkołach pomaturalnych, potem magistry ratownictwa medycznego.
Nagle chłopaki z ogromnym doświadczeniem (Ci mniej oblatani pomagali doktorom składać wizyty domowe, ci bardziej oblatani, doświadczeni tworzyli zespół Erek ) musieli się przekwalifikować – iść do szkoły na 2 lata i jeszcze za to płacić. Jedni się cieszyli bo awans zawodowy, inni się krzywili. To wśród nich mam najlepszych kumpli, to z nimi wielokrotnie wyciągaliśmy pacjenta do życia za uszy. To oni powinni stanowić trzon Ratownictwa. Niestety….
Potem zaczęły się pojawiać młode wilki ( ratownicy medyczni z magistrem świeżaki po studiach ćwiczący na fantomach) mający w dupie doświadczenie sanitariuszy i pielęgniarek eRkowych – chłopaczki i dziewuszki rządni krwi, akcji, reanimacji, iiiii ,BACH, ściana – jaka akcja? Jak krew? Wy będziecie wozić, wozić, wozić – do szpitala, do prawdziwego doktora – na SOR. Po to Was stworzyliśmy. Tu nie Ameryka.
I popłynęła rzeka ludzi na SOR.
Obie grupy ratownicze pogodziła ustawa o zawodzie ratownika medycznego, a głównie zakres czynności, które mogą podjąć przy pacjencie. Ogólnie nie mogą nic np.: leki – zapomnij ( jak chce podać musi się konsultować z lekarze koordynatorem pogotowia), intubacja – tylko jeśli nie żyje, lub prawie nie żyje – resuscytacja( a ile jest sytuacji wymagających natychmiastowej intubacji u żywego pacjenta, żeby nie dopuścić do resuscytacji?) I tak pacjent stał się workiem kartofli – przyjechać, zapakować, zawieźć.
Likwidując zespoły wypadkowe z lekarzami: internistami, pediatrami, lekarzami rozpoczynającymi pracę w pogotowiu( na dorobku) – wyjazdowa pomoc lekarska – taki NPL wyjazdowy całodobowy zrobiono największą krzywdę społeczeństwu – pozbawiono ich pomocy doraźnej w zachorowaniach, to stąd teraz tyle afer. Zmniejszyliście liczbę karetek, wypieprzyliście lekarzy, to na co teraz liczycie?
Idąc dalej – Ratownik Medyczny nie jest lekarzem, on nie ma leczyć, udzielać porad, on zabierze do szpitala, w ten sposób SORy powoli stają się POZami.
Drogi ministrze Ratownik medyczny powinien być częścią zespołu wypadkowego tylko i wyłącznie – do tego jest stworzony, tego się uczy, on nie ma głaskać babci po rękach, on ma zabezpieczyć pacjenta urazowego i dostarczyć żywego do szpitala, w tym naprawdę jest świetny. Daj mu pracować w zakresie jego kompetencji.
Ustawa o ratownictwie Medycznym stworzyła dziki twór: lekarza systemu. Nagle Pani/Pan doktor pediatra, internista, do tej pory jeżdżąca w zwykłej karetce , spokojnie składająca wizyty domowe , udzielająca porad, wypisująca leki, zostawiająca uspokojonego pacjenta – o zgrozo żyjącego pacjenta ,została wsadzona w zespoły specjalistyczne – eRki ( dołączona do anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej, ortopedów, chirurgów z zacięciem do ratownictwa): REANIMACJA, WYPADKI, KATASTROFY, KOORDYNACJA ZDARZEŃ MNOGICH, SAMOBÓJSTWA, ZABÓJSTWA, ORZEKANIE O ŻYCIU I ŚMIERCI od tej pory to zaczął być ich świat – przerażający świat:
Nagle na sor zaczął trafiać nowy typ pacjenta: prawie uratowany, znaczy szybko wrzucony do Erki i błyskawicznie przetransportowany do szpitala na SOR gdzie zajmą się nim fachowcy od życia i śmierci ( bo ja nie umiem). Ile istnień ludzkich dałoby się uratować?
Nagle śmigłowiec ratowniczy ( też nim latam) zaczął transportować pacjentów z wypadków, po urazach, totalnie niezabezpieczonych, czekających nawet do godziny aż nadleci anioł z nieba… i często było za późno. Państwo zawiodło. Stworzona ustawa zaczęła zbierać śmiertelne żniwo.
Dyspozytorom nagle zabrakło karetek, lekarzy. Przy tej ilości wezwań ratownicy jeżdżą i wożą do szpitali, Erki zamieniły się w luksusowe taksówki (z lekarzem). Wobec presji włodarzy pogotowia o przyjmowaniu wszystkich wezwań, przymusowi wywozu pacjenta do szpitala system padł. Karetki non stop są na wyjeździe – w Wawie – na 24 godzinny dyżur zespól karetki wyjeżdża około 30 razy. To skąd miała się znaleźć karetka u Dominiki???
Jeden durny ruch – dostosowywanie ustaw medycznych do standartów europejsko-amerykańskich ponosi porażkę za porażką . Tak Panie Sandauer zgadzam się z Panem – lepiej żeby karetka wyjechała 5 razy niepotrzebnie niż raz ktoś umarł. Tylko kto ma to robić? Nie sklonujemy się. Na rowerze nie pojedziemy.
Oddajcie to co zabraliście.
A jeśli chcecie żeby system ratownictwa pozostał w tym kształcie, stwórzcie jasne zasady do jakich zdarzeń mają jeździć karetki, stwórzcie jasne kryteria odmów przyjechania karetki, wprowadźcie system odpłatności za nieuzasadnione wezwania, weźcie za gardło POZ.
Ale się boicie, boicie się wziąć odpowiedzialność, boicie się społeczeństwa…
Jest na to rada – EDUKACJA , zamiast zajmować się matką Madzi , uczcie ludzi, tak jak nauczyli na zachodzie : ratownictwo to ratowanie życia, wiedz , że jeśli wezwiesz karetkę do kataru, kaszlu ( bo mi się należy) to ktoś może umrzeć, a jeśli tak zrobisz to poniesiesz konsekwencje, egoizm nie popłaca.
Więc Panie Arłukowicz i Panie Owsiak przestańcie pierdolić, że Wy macie pomysły, plany, bo do tej pory gówno zrobiliście Wy i wam podobni. A Wasze Piarowe zagrywy mi latają.