http://sport.interia.pl/klub-legia-warszawa/news-burzliwe-derby-warszawy-zyleta-zostanie-zamknieta,nId,636788

Poniedziałek, kolejny…. Zimno

I jak tu się nastroić na ten tydzień, jeśli zaspanym okiem sklejonym snami o potędze spojrzałem w grafik?

144 godziny ciągłej pracy – z dyżuru na dyżur przerywane jedynie drogą między , a że zimno to jeszcze MIERNE ekwilibrystyczne zdolności motocyklisty w temacie wycierania nosa w kasku powodują dodatkową traumę.

Piątkowa noc – szpital – Ostry dyżur chirurgiczny w dzielnicy Żoliborz. Po meczu derbowym wk… jak nie wiem co szykowałem się na Krawiecką Noc – rozbite łby ganiających się małp – uciekających Polonistów przed hordą Legionistów, a potem w drugą stronę. A tu… niespodzianka, na Żoliborz nie dotarli – wszytko wchłonęło Śródmieście

„Tramwajem jadę na wojnę, tramwajem z przedziałem: ‚nur fuer Deutsche’,
Z pierwszo-sierpniowym potem na skroni, z zimnem lufy Visa w nogawce spodni.

Siekiera, motyka, piłka, szklanka,
biało-czerwona opaska moja – opaska na ramię powstańca.

W kieszeni strach, orzełek i tytoń w bibule,
Ja nie pękam, idę w śmierć ot tak – Na Krótką Koszulę”… (cytat Lao Che)

I wtedy właśnie około 6 rano pojawił się WIDELEC.

Widelec  lat około 30 , który pierwszy raz w życiu trafił do doktora. Chwała Widelcowi

A widelec jak to widelec uśmiechnięty, rzekłbym wyszczerzony , dumny ze swojego dokonania, mający w dupie to, że jest 6 rano, nabuzowany. On wykonał swoją powinność, zaatakował.  A wiadomo największe bitwy wygrywa się rano póki przeciwnik się jeszcze nie obudził. A historia tej potyczki była krótka – jeśli ktoś tzw posiadacz widelca ( Władza) chce go na siłę zamknąć w myjącym pudle, odciąć od świata, to on będąc przedstawicielem narodu od lat walczącego o swoją niezawisłość, niezależność i wolność poglądów musiał dziabnąć uzurpatora. Anarchista.

Uzurpator- Władza, posiadacz przedstawicieli, palców – Wojewody z biurem, lat około 50, szpakowaty z bezmyślnym wyrazem twarzy.

Ja – znalazłem się przez przypadek  na końcu tego łańcucha zależności politycznych między Widelcem a Władzą  – przedstawiciel sił porządkowych – wróg Widelca – gazownik, nożownik, człowiek z nitką, przeciwnik bezładu i rzeczy, które nie wyglądają naturalnie – patrz zdjęcie. Po krótkiej acz kwiecistej wymianie zdań z uzurpatorem i jego przedstawicielem – czytaj Palec – Kciuk ( Wojewoda) i ustaleniu paru faktów – Kto zaczął?, Jaki był powód zaczepki?, Jakie podjęto środki zapobiegawcze ?  zabrałem się do oddzielania zbuntowanego osobnika od strefy VIP. Przecież muszę pomagać władzy

Z nastawieniem, że ten dyżur miał przebiegać pod dyktando walki ze skutkami ” II Powstania Warszawskiego” zapoczątkowanym przez niewielki zatarg kibiców Legii ze służbami porządkowymi, z tym większą zaciekłością ( czerpiąc ze wzorców zachowań Policji podczas derbów) rzuciłem się na rzeczonego osobnika z metalem na zębach. Żeby władzy było lżej nieco ją znieczuliłem, bo na trzeźwego trochę uciekała i dokonałem aktu agresji. Widelec się  bronił, nie chciał puścić, ale dałem radę – jeknął tylko – za co?. Zadowolona władza po założeniu kompresu na bolącą głowę oddaliła się nie dziękując za pomoc… trudno w końcu jest władzą.

Zostałem z Widelcem sam, żal mi się go zrobiło, bo nagle stracił cały rezon, leżał sam bez kumpli, gadać mu się nie  chciało. Polałem spirytusu, no bo jak tak gadać bez zapojki, nawet wytarłem mu pysk, zagaiłem.  Przeprosiłem za przemoc, ale przed władzą trzeba  się pokazać od najlepszej strony – wydaje się że zrozumiał. Sam stwierdził, że od lat zajmuje się psychologią tłumu  i się wciągnął w tą całą walkę o równość wolność i niepodległość, tylko…. Za dużo pojawiło się grup, za dużo przywódców buntu i ideały gdzieś uleciały, zostało mordobicie, demolka, nawet śpiewać im się nie chce patriotycznych pieśni.. O kant dupy.

A jego atak to akt desperacji, wyraz buntu wobec zaistniałemu marazmowi – On chciał być jak  Ryszard Siwiec gdy palił się na Stadionie Dziesięciolecia. A atak na wojewodę?  Zawsze wybiera się najsłabsze ogniwo systemu,  największego cymbała, bo takich najłatwiej wyprowadzić z równowagi.

Zaprzyjaźniłem się z Widelcem i zabrałem go do domu, bo będę miał z kim pogadać przy kieliszku. Całkiem niezły z niego Koleś – zupełnie inny niż piszą o takich w gazetach. Teraz jeździ ze mną na dyżury – sam chciał.