dymitrmysli

Ja o tym i tamtym

Wpisy z tagiem: lekarz



Z racji wkroczenia w drugą połowę czwartej dekady mojego żywota podjąłem decyzję.

Rozpoczynam osobistą walkę z szarością, marazmem, bylejakością, upadkiem autorytetów, zalewem jajogłowych, pustych, psycho-brzydkich ludzi w życiu publicznym III RP.

Rozpoczynam osobistą walkę z  kreowaniem przez Barbi-Keno podobne lale malowane z TiWi  postaw życiowych wzorowanych na cjelebrytach z szołów.

Postanawiam odnajdywać i upowszechniać bohaterów: Polaków ceniących nad życie własne honor i wierność przysięgom, które składali przekraczając Rubikon.

Eksploracja historyczna – dla dzieci, ponieważ lubią opowieści o pięknych ludziach, a Strażak Sam się wyeksploatował.

BÓG, HONOR, OJCZYZNA. Wyświechtane, górnolotne, patetyczne, wzbudzające uśmiech zażenowania u postępowych XXI wiecznych. Więc ja chcę być nudnym frajerem.

Teraz rozumiem mojego ojca, żołnierza Armii Krajowej Okręg Węgrowski – pseudonim Orlę dlaczego do znużenia – mojego ( bo młody byłem) snuł opowieści, „męczył” mnie swoim pamiętnikiem.

Jego pojęcie świata, umiłowanie prawdy (często kosztem utraty tzw. przyjaciół), kierowanie się honorem partyzanta (w pracy zawodowej  pomimo wszechwładnej wiernopoddańczości do komunistów, co skończyło się przedwczesnym usunięciem przez pupilów KC ze stanowiska i następczą śmiercią – ciągły stres przeżywania wyeliminowania przez 30 letnich współpracowników spowodował w latach  późniejszych dwa wylewy) wychodzą ze mnie.             Zasiane ziarno przez ojca daje plon. Dołączam do Platformy Oburzonych, oburzonych upadkiem ideałów, oburzonych ludźmi spod znaku antifo-mantify pławiącymi się w tym upadku.

Ja też chcę siać w umysłach moich dzieci – czy też mi je zabierzecie platformerskie pachoły?

Dr Karol Mikulski – dołączam do tych co chcą pamiętać i o tym mówią, wychodzę na przeciw Pani Izabelli Mikulskiej, która walczy o pamięć ojca.  Dzisiaj 73 rocznica jego śmierci  (18.03.1940)

O nim też opowiem dzieciakom

Lekarz wyklęty?

Lekarz psychiatra, o którym córka mówi, że przysięgę Hipokratesa cenił bardziej niż własne życie. Popełnił samobójstwo: nie stworzył listy swoich pacjentów  „nierokujących wyzdrowienia” celem ich eksterminacji przez nazistów podczas akcji T4 ( w lesie, w ciężarówce wypełnionej spalinami).

Akcja T4 – nazwa programu realizowanego w III Rzeszy w latach 1939–1944 polegającego na fizycznej eliminacji (zabijaniu) ludzi niedorozwiniętych psychicznie, przewlekle chorych psychicznie i neurologicznie (schizofrenia, niektóre postacie padaczki, otępienie, pląsawica Huntingtona, stany po zapaleniu mózgowia, ludzie niepoczytalni, chorzy przebywający w zakładach opiekuńczych ponad 5 lat) oraz z niektórymi wrodzonymi zaburzeniami rozwojowymi (niem. „Vernichtung von lebensunwertem Leben” – „likwidacja życia niewartego życia”). Szacuje się, że w okresie szczytowym tego programu, tj. w latach 1940–1941, zabito w jego ramach 70 273 chorych i niepełnosprawnych , w tym także pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych na terenach okupowanych.

17 marca 1940 rok. Gostynin. Do dr Mikulskiego, ordynatora oddziału psychiatrycznego przyszedł rozkaz od nazistów, którzy wkroczyli do miasta, aby stworzyć w ciągu 24 godzin listę odpowiednich chorych. Zaprotestował, powoływał się na etykę lekarską i stan wiedzy medycznej: w chorobach psychicznych trudno mówić o jakichkolwiek rokowaniach.

Czy złożył ofiarę na ołtarzu eugeniki ? Przecież był jednym z jej wyznawców, opowiadał się za sterylizacja psychicznie chorych..

Eugenika – nauka badająca możliwości rozwoju osobników o dodatnich cechach dziedzicznych osiągniętych przez selekcję na drodze genetycznej. W praktyce eugenika działa w dwóch kierunkach: zapobiega rozmnażaniu się osobników słabych (z wadami genetycznymi) i dąży do tworzenia korzystnych warunków dla rozwoju osobników o dodatnich cechach genetycznych.

Nastąpiła brutalna konfrontacja jego pojęcia nauki  z faszystowskim postrzeganiem medycyny.

Odarto go z ideałów, wiary w zawód, wiary w przysięgę – Primum non nocere .

Zobaczył, że zabawa w Boga doprowadza do niewyobrażalnej zbrodni, że  naginając prawa natury, prawa jednostki jednym krokiem można znaleźć się po czarnej stronie, że służąc ludziom jako lekarz nagle można zacząć służyć złu – jedni z własnego wyboru, chęci zaspokojenia chorego ego, inni wtrąceni w otchłań przez wiarę w prawa nauki.

 

Czy jest bohaterem? Czy tchórzem?

Dla mnie bohaterem. Już raz uciekł oprawcom wiozącym go do Katynia, teraz uciekł brudnej nauce.  Pozostał wierny Hipokratesowi. Nie został zbrodniarzem w imię badań medycznych. Brzmi znajomo?

Dla mnie jako lekarza jego postawa  daje świadectwo człowieczeństwu, że składając przysięgę Hipokratesowi po pierwsze jestem człowiekiem, a moja wiedza ma służyć leczeniu a nie zabijaniu.

I wiem, ze przyjdzie czas kiedy ludzkość powie stop. Postęp zapędzi nas w kozi róg. Nauka bez wsparcia duchowego, nauka wyprana z emocji, ludzkości pogrąży świat w nicości.

I dlatego dla moich dzieci będę starym konserwą.

Dalej będę szukał moralności w postawach bohaterów..

1 komentarz

 

W dniu wczorajszym dzień feministki, przynajmniej tak mówili w radiu…

W dniu dzisiejszym kolejna na oddziale  ofiara przemocy w rodzinie – kobieta lat 42  -   do wypełnienia Niebieska Karta Przemocy. Chciałaby być feministką, ale jak tu pokazać się na ulicy z siniakiem pod okiem i z nogą w gipsie…

Halo  , koleżanki feministki Gdzie jesteście?, byłyście?, kiedy mnie katował jeden Pan.

Wywiad – Panie doktorze ja to już czwarty raz mam taką kartę zakładaną, a ON (wysoko postawiony urzędnik w mieście z rozległymi koneksjami – tzw wierchuszka ), znowu mnie zbił.  Zgłaszałam : Opieka społeczna,  Policja, Prokuratura w miejscu zamieszkania i w Warszawie i nic. Wczoraj Policjanci patrzyli jak drzwi z zawiasów wyrwał, ale powiedzieli, że nie mogą zabrać, bo trzeźwy jest. Ale panowie on nigdy nie pił….. W końcu mnie zabije.  W trakcie rozwodu jesteśmy, ale on nie może mi wybaczyć, że chcę od niego alimentów. A wie Pan co Panie doktorze … oddali mu pozwolenie na broń, bo on myśliwym jest… a w domu najmłodszy lat 8 patrzy.

Działanie – lekarz dyżurny SOR po szkoleniu z wypełniania niebieskiej karty… Myślenie -  Zgroza – po ch… ja to piszę jak niedługo przywiozą mi kobitę z ranami postrzałowymi….. Ale napisałem. Zadzwoniłem do opieki społecznej – zlewa – Nieee, My Tu takiej Pani nie mamy, ale Panie Ordynatorze my te karty to dopiero od kilku miesięcy… sic!!!! Telefon do Prokuratury – na razie to mamy związane ręce – nie możemy przyjąć zgłoszenia od Pana, jak się ta Pani zgłosi to…. Ale ONA u Państwa była… Wie Pan to są trudne sprawy… Panie prokuratorze, a jak przywiozą mi tę Panią zasztyletowaną, albo z urazem wielonarządowym to będzie łatwa sprawa?…

I co? Chciałem pomóc -Ja zadeklarowany szowinistyczny feminista… Szanowne Państwo Polskie znów nie zdajesz egzaminu… Po co ogłaszasz wszem i wobec programy dla rodzin dotkniętych przemocą.. ja wiem PiAR.. Piękna folijka naokoło gówienka.

Znów opisałem obrażenia, zdiagnozowałem złamanie, a w głowie …. niedługo przyjdzie kolejna feministka

Pozwoliłem sobie na odrobinę poezji, bo listopad i mnie tak nastraja:

ZŁOTOUSTY

Milcz, dostaniesz garniec złota,

Krzycz, damy Ci judaszowe srebrniki,

Zapętlony, zadziwiony

Zniesmaczony, nieuległy,

Wymysły, domysły, prawo,

Szeptem otwieram oczy.

 

 

Widelec

3 komentarzy


http://sport.interia.pl/klub-legia-warszawa/news-burzliwe-derby-warszawy-zyleta-zostanie-zamknieta,nId,636788

Poniedziałek, kolejny…. Zimno

I jak tu się nastroić na ten tydzień, jeśli zaspanym okiem sklejonym snami o potędze spojrzałem w grafik?

144 godziny ciągłej pracy – z dyżuru na dyżur przerywane jedynie drogą między , a że zimno to jeszcze MIERNE ekwilibrystyczne zdolności motocyklisty w temacie wycierania nosa w kasku powodują dodatkową traumę.

Piątkowa noc – szpital – Ostry dyżur chirurgiczny w dzielnicy Żoliborz. Po meczu derbowym wk… jak nie wiem co szykowałem się na Krawiecką Noc – rozbite łby ganiających się małp – uciekających Polonistów przed hordą Legionistów, a potem w drugą stronę. A tu… niespodzianka, na Żoliborz nie dotarli – wszytko wchłonęło Śródmieście

„Tramwajem jadę na wojnę, tramwajem z przedziałem: ‚nur fuer Deutsche’,
Z pierwszo-sierpniowym potem na skroni, z zimnem lufy Visa w nogawce spodni.

Siekiera, motyka, piłka, szklanka,
biało-czerwona opaska moja – opaska na ramię powstańca.

W kieszeni strach, orzełek i tytoń w bibule,
Ja nie pękam, idę w śmierć ot tak – Na Krótką Koszulę”… (cytat Lao Che)

I wtedy właśnie około 6 rano pojawił się WIDELEC.

Widelec  lat około 30 , który pierwszy raz w życiu trafił do doktora. Chwała Widelcowi

A widelec jak to widelec uśmiechnięty, rzekłbym wyszczerzony , dumny ze swojego dokonania, mający w dupie to, że jest 6 rano, nabuzowany. On wykonał swoją powinność, zaatakował.  A wiadomo największe bitwy wygrywa się rano póki przeciwnik się jeszcze nie obudził. A historia tej potyczki była krótka – jeśli ktoś tzw posiadacz widelca ( Władza) chce go na siłę zamknąć w myjącym pudle, odciąć od świata, to on będąc przedstawicielem narodu od lat walczącego o swoją niezawisłość, niezależność i wolność poglądów musiał dziabnąć uzurpatora. Anarchista.

Uzurpator- Władza, posiadacz przedstawicieli, palców – Wojewody z biurem, lat około 50, szpakowaty z bezmyślnym wyrazem twarzy.

Ja – znalazłem się przez przypadek  na końcu tego łańcucha zależności politycznych między Widelcem a Władzą  – przedstawiciel sił porządkowych – wróg Widelca – gazownik, nożownik, człowiek z nitką, przeciwnik bezładu i rzeczy, które nie wyglądają naturalnie – patrz zdjęcie. Po krótkiej acz kwiecistej wymianie zdań z uzurpatorem i jego przedstawicielem – czytaj Palec – Kciuk ( Wojewoda) i ustaleniu paru faktów – Kto zaczął?, Jaki był powód zaczepki?, Jakie podjęto środki zapobiegawcze ?  zabrałem się do oddzielania zbuntowanego osobnika od strefy VIP. Przecież muszę pomagać władzy

Z nastawieniem, że ten dyżur miał przebiegać pod dyktando walki ze skutkami ” II Powstania Warszawskiego” zapoczątkowanym przez niewielki zatarg kibiców Legii ze służbami porządkowymi, z tym większą zaciekłością ( czerpiąc ze wzorców zachowań Policji podczas derbów) rzuciłem się na rzeczonego osobnika z metalem na zębach. Żeby władzy było lżej nieco ją znieczuliłem, bo na trzeźwego trochę uciekała i dokonałem aktu agresji. Widelec się  bronił, nie chciał puścić, ale dałem radę – jeknął tylko – za co?. Zadowolona władza po założeniu kompresu na bolącą głowę oddaliła się nie dziękując za pomoc… trudno w końcu jest władzą.

Zostałem z Widelcem sam, żal mi się go zrobiło, bo nagle stracił cały rezon, leżał sam bez kumpli, gadać mu się nie  chciało. Polałem spirytusu, no bo jak tak gadać bez zapojki, nawet wytarłem mu pysk, zagaiłem.  Przeprosiłem za przemoc, ale przed władzą trzeba  się pokazać od najlepszej strony – wydaje się że zrozumiał. Sam stwierdził, że od lat zajmuje się psychologią tłumu  i się wciągnął w tą całą walkę o równość wolność i niepodległość, tylko…. Za dużo pojawiło się grup, za dużo przywódców buntu i ideały gdzieś uleciały, zostało mordobicie, demolka, nawet śpiewać im się nie chce patriotycznych pieśni.. O kant dupy.

A jego atak to akt desperacji, wyraz buntu wobec zaistniałemu marazmowi – On chciał być jak  Ryszard Siwiec gdy palił się na Stadionie Dziesięciolecia. A atak na wojewodę?  Zawsze wybiera się najsłabsze ogniwo systemu,  największego cymbała, bo takich najłatwiej wyprowadzić z równowagi.

Zaprzyjaźniłem się z Widelcem i zabrałem go do domu, bo będę miał z kim pogadać przy kieliszku. Całkiem niezły z niego Koleś – zupełnie inny niż piszą o takich w gazetach. Teraz jeździ ze mną na dyżury – sam chciał.


  • RSS